Rodziny ptaków

Indian Rock Sparrow / Gymnoris xanthocollis

Pin
Send
Share
Send
Send


To niesamowite, ale na naszej planecie wciąż są miejsca, w których świętość nie jest pustym frazesem i aby to osiągnąć, ludzie idą drogą skrajnej ascezy. Jednym z takich miejsc są Indie, gdzie splotło się kilka cywilizacji i epok, a także dziesiątki różnych religii, zarówno ogólnie uznanych, jak i dla nas całkowicie egzotycznych.

Aghori, mała i być może najtrudniejsza dla naszego zrozumienia sekta, jest doskonałym przykładem tego, jak postęp i starożytne mroczne rytuały śmierci mogą współistnieć w naszym świecie.

Jako wyznawcy Zdobywcy Śmierci, Pana Śiwy, Aghori starają się we wszystkim naśladować swojego patrona. Ulubionymi miejscami Boga Niszczyciela są pola bitew, miejsca kremacji i cmentarze, jego szyję zdobią ludzkie czaszki, a on sam jest nieustannie pod wpływem narkotyków i alkoholu.

Shiva zachowuje się jak szaleniec, a Aghori próbują dostosować się do tych boskich zasad, które są dla nas wątpliwe. Niemal całe życie, po przyjęciu Śiwy jako głównego boga, ci sadhu (święci) spędzają nago lub w minimalnym ubraniu. Ich twarze i ciała pokryte są popiołem stosów pogrzebowych i brudu, a cały dobytek mieści się w ich rękach.

Wiele Aghori szczypie ciało, owijając części ciała i genitalia sznurami i łańcuchami, dokonując barbarzyńskich nakłuć i nieludzkich rzemieślniczych modyfikacji ciała. Tym sadhu wszystko jest dozwolone. Zwolennicy Shivy gardzą wszelkimi konwencjami i zakazami hinduizmu - używają alkoholu i narkotyków, jedzą mięso, nie wahają się nawiązywać kontaktów z prostytutkami i ciągle używają wulgarnego języka.

Ale wszystkie te święte cechy, których właścicieli można znaleźć w pobliżu każdego wejścia, bez opuszczania brzegów Gangesu, wydają się rozpieszczać obok relacji tych dziwnych ascetów do śmierci i umarłych. Dla zwykłego człowieka zwłoki i przedmioty związane ze śmiercią, rozkładem i rozkładem są uważane za nieczyste, a często nawet mówienie o nich jest tematem tabu.

W Europie, obu Amerykach i wielu krajach azjatyckich zwyczajowo unika się nie tylko zmarłych, ale wszystkiego, co jest z nimi w jakiś sposób związane. Od wieków kaci, grabarze i grabarze cierpieli z tego powodu w krajach rozwiniętego chrześcijaństwa, które pokonało islam, a nawet neguje wszystko i wszystko z buddyzmu. Ale te przesądy nie mają absolutnie nic wspólnego z Aghori, w których leksykonie nie ma słów „obrzydliwy” i „nieprzychylny”.

Tradycje praktykowane wśród Aghori mogą zaszokować najbardziej zagorzałego miłośnika horroru. Adepci tej sekty jedzą mięso zwłok, zarówno surowe, jak i zwęglone na stosach pogrzebowych, medytują, siadają na na wpół rozłożonych zmarłych, a nawet wchodzą w rytualne kontakty seksualne ze zmarłymi. Nie można nawet wspomnieć o tym, że starsi nie gardzą jedzeniem ludzkich i psich odchodów.

Słowo Aghori można przetłumaczyć z hindi jako „nieświadomy horroru”. To bardzo trafna definicja, ponieważ praktyka tego ruchu religijno-filozoficznego ma na celu całkowite połączenie się ze strachem. Strach przed śmiercią jest najsilniejszy ze wszystkich, dlatego aby go pokonać, Aghoris zawarli związek małżeński z „bez nosa”, wpuszczając go do swojego codziennego życia.

Tak w fikcji opisuje się pewien rytuał tej sekty. Ale ten fragment najprawdopodobniej ma bardzo odległy związek z rzeczywistością, która jest tak straszna, że ​​zaprzecza zrozumieniu niewtajemniczonych.

Ulubionym miejscem Aghori, gdzie zawsze można ich znaleźć, jest Varanasi, święte miasto Hindusów. Położone nad brzegiem rzeki Ganges jest indyjskim odpowiednikiem muzułmańskiej Mekki lub chrześcijańskiej Jerozolimy. Co roku miasto to, położone w północno-wschodnim stanie Uttar Pradesh, jest odwiedzane przez miliony pielgrzymów z całego świata.

Według legendy miasto zostało założone przez samego Shivę 5000 lat temu, dlatego Aghori czują się tu tak komfortowo, jak to tylko możliwe. Ale bardzo wątpliwy fakt historyczny nie jest jedynym powodem miłości przerażających kultystów do tego miejsca. Varanasi to ceremonialne miejsce pochówku, do którego przywożone są zwłoki z całych Indii do kremacji.

Na ghatach - szerokich kamiennych stopniach nasypu schodzącego do wód Gangesu, koncentruje się życie religijne mieszkańców miasta i pielgrzymów. Według Hindusów woda w rzece jest w stanie oczyścić z brudu zarówno żywych, jak i umarłych. Dlatego na ghatach wykonują oczyszczające rytuały z ablucją, kąpią się, myją i ... kremują zmarłych.

To na schodach przeznaczonych do rozpalania ognia można spotkać zwolenników strasznego Shivy - Aghori. Ci ludzie są uważani za świętych, ale mimo to boją się i unikają.

Niechęć do ascetożerców zwłok wiąże się nie tylko z ich rytuałami, dietą i wyglądem. Uważa się, że każda złowieszcza przepowiednia, która wyleciała z ich ust, z pewnością się spełni. Mieszkańcy i goście Varanasi nie kuszą losu, dlatego unikają nieprzyjemnych, brzydko pachnących i obrzydliwych ludzi, którzy zresztą prawie zawsze są pijani.

Sami Aghori są neutralni wobec żywych ludzi, nie okazują wrogości, a nawet kochają zagranicznych turystów. Kanibale chętnie robią zdjęcia z gośćmi oraz przyjmują z ich rąk prezenty i darowizny.

Pomimo gościnności właścicieli, którzy chcą przenocować w obozie Aghori, wśród zwęglonych czaszek i obgryzionych kości piszczelowych, zwykle nie należy do ekstremistów. Jednak krążą pogłoski, że każdy może wziąć Shivę do swojego serca i zostać Aghori, ale jest bardzo niewielu ludzi, którzy chcą dołączyć do sekty.

Jak powiedzieliśmy, całe życie Aghori kręci się wokół śmierci i szczątków. W hinduizmie praktykowane są bardzo złożone obrzędy pogrzebowe, które nie zmieniły się od tysiącleci. Pogrzeb w ogniu jest najbardziej honorowym i najdroższym sposobem pochówku. W samym Varanasi od wielu stuleci nie było drewna nadającego się do pożarów, więc drewno opałowe do pochówku przywozi się ze sobą lub kupuje od kupców na miejscu.

Do wykonania rytuału potrzeba co najmniej 500 kg suchego drewna opałowego, a proces trwa około 4 godzin. Jednocześnie od ciała nie jest wymagana całkowita kremacja - uznaje się, że ceremonia miała miejsce, gdy czaszka pękła pod wpływem wysokiej temperatury. Uważa się, że w tym momencie oczyszczona dusza opuszcza ciało, a krewni zmarłego czują, że wypełniali swój obowiązek do końca. Zwęglone szczątki wrzucane są do wód Gangesu, a niektóre części zwłok stają się ofiarą Aghori.

Kanibale szczególnie doceniają mózg z czaszki, która właśnie wybuchła od żaru ognia - takie jedzenie cieszy Shivę i jest przysmakiem dla zjadaczy zwłok. W ogniskach Varanasi dziennie spala się do 300 ciał, więc sekciarze nie odczuwają braku świętych przedmiotów i rytualnego jedzenia.

Zachowanie Aghori jest uważane przez Hindusów za całkiem normalne, a kanibale pokojowo współistnieją ze zwykłymi ludźmi. Przez ponad trzy tysiące lat istnienia sekty próbę jej wykorzenienia podjęto tylko raz, w okresie, gdy Indie były kolonią brytyjską. Brytyjczycy w XIX wieku gorliwie dążyli do wykorzenienia strasznych zjawisk w społeczeństwie indyjskim, a nawet coś im się udało.

Thugi, sekta dusicieli, którzy czcili krwiożerczą boginię Kali, została całkowicie zniszczona; sati, praktyka palenia żon z żywymi martwymi mężami, została zniesiona. Ale potężna brytyjska maszyna nie była w stanie zmiażdżyć Aghori - asceci nie bali się śmierci i bólu, a nawet najbardziej okrutne demonstracyjne egzekucje były postrzegane jako nic innego jak występ uliczny.

Wydawałoby się, że wszystko, co ludzkie, jest obce Aghori i od tych ludzi nie można oczekiwać niczego pozytywnego. Trudno jednak w to uwierzyć, ale społeczność ludożerców angażuje się w działalność charytatywną! Aghori gardzą majątkiem materialnym, a wszystkie prezenty otrzymane od turystów i uczestników pogrzebu trafiają do kliniki dla chorych na trąd. Te darowizny nie są epizodyczne - kolonia trędowatych istnieje od wielu lat tylko dzięki sługom Shivy.

Indie to kraj niezwykły pod każdym względem, a stosunek władz do kanibali po raz kolejny to potwierdza. Pomimo tego, że kanibalizm w kraju jest prawnie karany, policja na co dzień przymyka oko na Aghori i nie wywiera żadnego nacisku na wyznawców sekty. Być może to właśnie ten rodzaj lojalności umożliwia tysiącleciom utrzymanie względnej równowagi dobra i zła w kraju, w którym od niepamiętnych czasów jest pod dostatkiem zarówno pierwszego, jak i drugiego.

Czy wiesz, że mamy Instagram i Telegram?

Zapisz się, jeśli jesteś koneserem pięknych zdjęć i ciekawych historii!

Pin
Send
Share
Send
Send