Rodziny ptaków

Gillette's Shrub Lark / Mirafra gilletti

Pin
Send
Share
Send
Send


9 lipca 1932 roku zmarł King Camp Gillette. Ukochany los, który stworzył od podstaw ogromną korporację, uważał się za porażkę: nie przerobił świata, chociaż miał zamiar. Ale ludzkości to nie obchodzi: Gillette uratował go przed codziennymi torturami - wynalazł brzytwę.

Gillette nie tylko to zrobił - jego maszynki do golenia z wymiennymi ostrzami nauczyły konsumentów kruchości rzeczy, ożywiając jednorazową zastawę stołową, jednorazowe książki i całą filozofię „jednorazowego użytku”. Wszystko zaczęło się, jak zwykle, od długich i bezowocnych prób wzbogacenia się.

Przyszły „brzytwa król” (rodzice proroczo nazwali swojego syna królem) urodził się w 1855 roku w mieście Font du Lac w stanie Wisconsin. Jego ojciec, właściciel sklepu z narzędziami, miał dosłownie obsesję na punkcie wynalazków, stale ulepszając wszystko, co było pod ręką. Bracia króla zrobili to samo. Wkrótce po tym, jak pożar zniszczył sklep Gillette Sr. w 1871 r., Otrzymał pracę jako rzecznik patentowy w Nowym Jorku. Tam też przeniósł się jego 16-letni syn. Zaczął zarabiać samodzielnie, stając się komiwojażerem dostarczającym sprzęt komputerowy.

Przez wiele lat biegając po kraju i handlując różnorodnymi towarami, Gillette zdobył ogromne doświadczenie perswazji, które później bardzo mu pomogło. Przez cały ten czas nie przestawał wymyślać - oryginalny mechanizm złożony z tłoka i tulei do kranu, kilka rodzajów przewodników elektrycznych, nowy zawór z miękkiej gumy ... To wszystko było przydatne w życiu codziennym, ale uzyskane patenty nie przyniosły wynalazcy wiele. Gillette przyznał później, że nie ma wystarczająco dużo czasu ani pieniędzy, aby samodzielnie wypromować swoje nowe produkty, a pieniądze zwykle otrzymywali inni. Potrzebny był kolejny wynalazek, który natychmiast zrewolucjonizowałby rynek i uczynił jego autora milionerem.

Poszukiwaniem Gillette'a kierował jego szef, William Painter, właściciel firmy Crown Cork & Seal z siedzibą w Baltimore. Sam Painter wynalazł jedną cenną i wciąż pożądaną rzecz - korki koronowe, czyli cynowe wieczko z przymocowaną do nich uszczelką. Widząc, że jego sprzedawca na próżno próbuje coś wymyślić, Painter poradził Gillette'owi, aby rozważył coś równie praktycznego, taniego i jednorazowego, jak jego korek. Nad czymś, czego kupujący nie żałuje wyrzucić, aby mógł od razu udać się do sklepu po kolejny zakup.

„Po tej pamiętnej radzie, wynalezienie nowych szybko zbywalnych towarów konsumpcyjnych stało się moją obsesją” - wspomina Gillette. - Przeszedłem na pamięć prawie wszystkie ludzkie potrzeby, wszystkie sfery ludzkiej działalności, ale bezskutecznie.

King poślubił córkę przemysłowca naftowego Atlanta Gaines (kupiwszy pierwszy przyzwoity garnitur w swoim życiu) i przeniósł się do Bostonu, gdzie dostał pracę w Crown Cork & Seal. Jej właściciel, William Painter, był odnoszącym sukcesy wynalazcą. To on wymyślił, powiedzmy, znany nam dziś korek do piwa z falistą krawędzią - korek koronkowy. Przykład okazał się zaraźliwy.

„Wynalezienie nowego towaru konsumpcyjnego o krótkiej żywotności stało się moją obsesją” - wspomina Gillette. Pomysł nie przyszedł iw udręce wymyślił plan odbudowy świata, zawarty w książce „The Future of Humanity”. Gillette zaproponował budowę gigantycznego miasta Metropolis w regionie Wielkich Jezior i przetransportowanie tam całej populacji Stanów Zjednoczonych. Miasto miało być zasilane prądem z wodospadu Niagara, a jego mieszkańcy mieli pracować, jeść i odpoczywać w ogromnych komunalnych salach. Wraz z pojawieniem się takich miast w innych krajach granice powinny zniknąć, a światem rządziłaby superkorporacja United Company, której udziałowcami byliby wszyscy mieszkańcy Ziemi.
Jeden sen

W letni poranek 1895 roku Gillette stwierdził, że jego brzytwa jest beznadziejnie nudna. Mogli ją tylko naostrzyć w warsztacie, co oznacza, że ​​musieliby podrapać się po policzkach tępym ostrzem, trzymając lekarstwa w pogotowiu (brzytwa, niezmieniona od starożytnego Egiptu, nie była nazywana niebezpieczną dla słowa ustnego). I nagle… „Zobaczyłem zupełnie nową brzytwę”, wspominał później Gillette, „w ciągu jednej sekundy zadałem sobie dziesiątki pytań i odpowiedziałem na nie. Wstałem i uśmiechnąłem się jak ostatni głupiec. "

Nowa maszynka miała wyglądać tak: dwie płytki, między nimi zaostrzony kawałek stalowej taśmy (samo ostrze) i rękojeść w kształcie litery T. Nie można było poważnie ciąć nowym ostrzem, gdy stało się stępione, po prostu zostało wymienione na nowe.

Pozostało tylko ożywić wynalazek. „Nie rozumiałem nic o maszynkach do golenia, a jeszcze mniej wiedziałem o właściwościach stali” - przyznał Gillette. Kupił rolkę stalowej opaski do sprężyn zegarków, ale okazało się, że stal nie nadawała się na łopatki. Mijały miesiące i lata w bezowocnych poszukiwaniach, na które wydał wszystkie swoje oszczędności - 25 tysięcy dolarów.

Sześć lat przeszedł w bezowocnych poszukiwaniach. Gillette odwiedził wszystkie szlifierki, wszystkie sklepy specjalistyczne w Bostonie i Nowym Jorku, próbując dowiedzieć się, jak hartować cienką stal, w jakiej temperaturze najlepiej ją utwardzać, aby uniknąć krzywizny ostrza. Nawet specjaliści z jednego z najbardziej autorytatywnych ośrodków naukowych - Massachusetts Institute of Technology - wzruszyli ramionami. A przyjaciele i koledzy doradzili mu, aby wyrzucił z głowy ten szalony pomysł.

Wreszcie, w 1901 roku, los połączył Gillette'a z inżynierem mechanikiem Williamem Nickersonem, który wynalazł technologię wzmacniania i ostrzenia taśmy stalowej. Potem biznes ruszył z ziemi - uzyskano patent na maszynkę do golenia w kształcie litery T (którą można otworzyć, aby zmienić tępe ostrze na nowe) i założono firmę do jej produkcji - American Safety Razor Company. (w lipcu 1902 roku zmienił nazwę na Gillette Safety Razor Company). Jednak kapitał początkowy szybko się wyczerpał, a wspólnicy - Gillette i Nickerson z dwoma swoimi przyjaciółmi - weszli na giełdę, zbierając kolejne 5000 dolarów, ale te szybko zniknęły, a koszt maszynki do golenia był nadal zbyt wysoki jak na przedmiot jednorazowego użytku.

Firmę uratował dar przekonywania, jakim dysponował komiwojażer z trzydziestoletnim doświadczeniem. Gillette'owi udało się przyciągnąć inwestorów, aw 1903 roku rozpoczęła się seryjna produkcja jego maszynek do golenia. Jednak początek nowo narodzonej firmy nie był zachęcający. Szef firmy starał się zatrzymać inwestorów, zapewniając ich, że nowy produkt potrzebuje czasu, by zdobyć sympatię kupujących. A jego oczekiwania były uzasadnione - w następnym roku ponad sto tysięcy Amerykanów kupiło produkty Gillette, a do 1908 roku zysk przekroczył 13 milionów dolarów.

Nowe maszynki do golenia kosztowały 5 dolarów, mimo że średnia miesięczna pensja Amerykanina nie przekraczała wówczas 100 dolarów. Nic dziwnego, że to w pierwszym roku sprzedano tylko 51 maszyn i 168 noży... Aby uchronić rodzinę przed głodem, Gillette wrócił do Cork & Seal i przejął oddział w Wielkiej Brytanii. Ale rok później wrócił - sprzedaż rosła z każdym dniem. Powód był prosty: maszyny do bezpiecznych ostrzy zaczęły sprzedawać się taniej niż cena, a nawet rozdawać za darmo. Ta strategia, zastosowana po prostu z desperacji, weszła do wszystkich podręczników marketingowych jako „model przynęty i haczyka”: główny produkt jest sprzedawany poniżej kosztów, a zyski są osiągane na „materiałach eksploatacyjnych”.

Oszacowano, że wynalazek Gillette'a oszczędza człowiekowi co najmniej 20 minut dziennie, co było decydującym argumentem dla ceniących czas Jankesów. W 1915 roku firma Gillette sprzedała 450 000 maszynek do golenia i 70 milionów ostrzy, a jej triumfalny założyciel nazwał swoją brzytwę „największą z małych rzeczy”.

W ciągu zaledwie dwóch lat Gillette został milionerem - dzięki nie tylko samemu wynalazkowi, ale także niewątpliwemu talentowi przedsiębiorcy (choć pokazał się po pięćdziesiątce). Głównym osiągnięciem biznesmena Gillette'a był niestandardowy chwyt marketingowy, który od tego czasu stał się klasykiem: producent maszynek do golenia zaczął je sprzedawać poniżej kosztów, a nawet rozdawać za darmo! W ten sposób nauczył konsumentów o swoich produktach i skłonił ich do zakupu kolejnych ostrzy.

To był główny wynalazek King Camp Gillette. Model biznesowy, który w XIX wieku nazywany był „żyletką”, a dziś nazywany jest modelem „przynęty i haczyka”, w którym główny produkt jest sprzedawany po celowo niskiej cenie, a zysk jest uzyskiwany poprzez wielokrotne sprzedaż produktu konsumpcyjnego, bez którego produkt główny nie działa. W rzeczywistości mówimy o specjalnej formie sprzedaży na raty: konsument ostatecznie rekompensuje koszty firmy związane z wytworzeniem głównego produktu, kupując materiały eksploatacyjne. Jak mawiał sam Gillette, „nie trzeba tracić pieniędzy, aby kupić rynek”.

Do 1906 roku Gillette rozwinął sieć dystrybucji w Europie i przedłużył swój patent na kolejne 20 lat, co pozwoliło jego firmie pozostać monopolistą przez długi czas. Szef Gillette oskarżył konkurentów, którzy próbowali obejść patent i po prostu kupili największych i najbardziej wytrwałych.

Pierwsza wojna światowa stała się kolejnym motorem napędowym branży golenia. Mężczyźni w mundurach mieli wyglądać schludnie, aw okopach nie było czasu ani warunków do golenia. Brzytwa Gillette'a była idealnym wyjściem. Narodził się slogan: „Każdy żołnierz powinien to mieć!” - a armia amerykańska natychmiast kupiła 3,5 miliona obrabiarek. W rezultacie nawyk wymiennych ostrzy przywieźli z frontu nie tylko Amerykanie, ale także żołnierze innych narodów. Oddziały firmy rosły jak grzyby po deszczu w różnych krajach. Zyski rosły, ale nadszedł fatalny rok 1921, kiedy miał wygasnąć dwudziestoletni patent na wynalazek. Gillette został poinformowany, że kilka firm jest gotowych do jednoczesnej produkcji jego produktu po cenach dumpingowych.

Wyprzedził wszystkich: rzucił na rynek brzytwę za 1 dolara - tańszą, niż mogli sobie pozwolić konkurenci. Sprawdziła się też nowa koncepcja reklamowa - golenie jako apoteoza męskości. Na plakacie "Stałeś się dorosły, synu!" ojciec uroczyście wręczył brutalnemu synowi brzytwę. Słynne hasło „Gillette” - nie ma lepszego dla mężczyzny ”pojawiło się ćwierć wieku później.

Po zmiażdżeniu rywali Gillette ponownie pomyślał o szczęściu dla całej ludzkości. Zaprosił wszystkie rządy świata do rezygnacji i przekazania władzy globalnej korporacji, na czele której miał stanąć Theodore Roosevelt. Otrzymawszy taką ofertę, emerytowany prezydent USA chytrze zapytał: „Jak mogę ufać człowiekowi, który sprzedaje brzytwy i sam nosi wąsy?”. Po Roosevelcie inny były prezydent, William Taft i król samochodowy Henry Ford odmówili przewodzenia światu. Gillette był rozczarowany - planował wydać 200 milionów dolarów zarobionych na maszynki do golenia na aranżację rządu światowego, a teraz nie było na co wydawać: utrzymanie spartańskich nawyków swojej młodości, King nie wydawał ani na jachty, ani na konie wyścigowe. ani kąpieli w szampańskich młodych kochankach. To prawda, uwielbiał podróżować - podobał mu się fakt, że był rozpoznawany w każdym zakątku świata po obrazie na opakowaniu brzytew.
Gillette przez całe życie był wierny swojej żonie i uczynił swojego jedynego syna, Kinga Jr., członkiem zarządu firmy. Sam przeszedł na emeryturę i przeniósł się do Kalifornii, gdzie założył farmę z plantacjami pomarańczy. Dowiedziawszy się od lekarzy o leczniczych właściwościach pomarańczy, zamierzał karmić nimi wszystkie amerykańskie dzieci.

Ten romantyczny sen został zniszczony przez Wielki Kryzys 1929 roku. Gillette przeżył, ale pozbył się swojego założyciela, wykupując swoje udziały za grosze. King nie wytrzymał nowej walki z biedą - w lipcu 1932 roku zmarł w swoim pomarańczowym raju. A stworzona przez niego korporacja wróciła do prosperity, stale poszerzając zakres działalności. Z biegiem lat przejęła duże firmy Braun (AGD), Oral-B (szczoteczki do zębów), Waterman i Parker (pióra wieczne), Duracell (baterie). W latach 80-tych Gillette wyprodukował ponad tysiąc produktów. Słynna brzytwa również się zmieniła - w 1947 roku ostrza owinięte olejem zostały zastąpione jeszcze bezpieczniejszymi kasetami z wbudowanymi ostrzami. W 2005 roku inny gigant, Procter & Gamble, kupił korporację za 57 miliardów dolarów. Ale znany znak towarowy, wizerunek wąsatego ojca założyciela na opakowaniu, został zachowany jako wspomnienie epoki, w której biznes był nierozerwalnie związany z romansem i imponującymi dochodami z jeszcze bardziej imponujących planów.

Wkrótce przed śmiercią, w 1926 roku, kiedy Gillette obchodził 25-lecie istnienia, jej założyciel stwierdził: „Nie znam żadnego innego produktu codziennego użytku, takiego jak nasza maszynka do golenia. Podczas moich podróży spotykałem ją wszędzie - od wioski rybackiej w północnej Norwegii po Saharę ”. Jednak nawet w najśmielszych snach Gillette prawie nie wiedział, jak szeroko wykorzysta się jego wynalazek. Gillette, który przez całe życie marzył o utopijnych projektach, potrafił zmieniać świat - choć nie w takim kierunku, o jakim myślał. Zamienił golenie z codziennej tortury w łatwą i nieskomplikowaną procedurę. Co więcej, wynalazek Gillette dał ludzkości nowy wektor rozwoju - po jednorazowych maszynkach do golenia nieuchronnie pojawiły się jednorazowe pióra, jednorazowa zastawa stołowa, jednorazowa odzież.

Firma Gillette obchodziła 100-lecie istnienia jako jeden ze światowych liderów na rynku nie tylko akcesoriów do golenia, ale także środków do pielęgnacji zębów, perfum i środków higieny domowej - nawet przyrządów do pisania i domowych urządzeń elektrycznych! Dziś „portfolio marek” firmy obejmuje prawie tysiąc pozycji.

Vadim ERLIKHMAN - http://www.point.ru

Zainteresowani takimi historiami pamiętają, jak to się zaczęło Historia Schwarzkopf, Historia Bonduelle (BONDUELLE) lub Historia pióra

Pin
Send
Share
Send
Send